piątek, 11 kwietnia 2014

Kłodzka Via Crucis


Droga krzyżowa to tradycyjne nabożeństwo pasyjne, które z pewnością znane jest nam wszytkim. Ponieważ my, jako franciszkanie mamy w historii swój udział w rozpowszechnianiu tej formy modlitwy [m.in. dzięki św. Leonardowi z Porto Maurizio], przeżywamy ją co piątek, nie tylko w Wielkim Poście. Tym razem jednak nasza modlitwa rozszerzyła swój zasięg i wyszliśmy z nią, nie tylko z klasztoru, czy z kościoła, ale nawet z parafii...


Tydzień przed Wielkim Piątkiem, ulice Kłodzka stały się miejscem przeżywania cierpień Jezusa, podczas tradycyjnej międzyparafilanej drogi krzyżowej, która w tym roku rozpoczynała się w naszym kościele i prowadziła do parafii p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego.

Nabożeństwu przewodniczył nasz proboszcz, o. Emanuel, który w czytanych tekstach przypominał fakty z życia bł. Jana Pawła II, świadczące nie tylko o tym, że chciał prowadzić innych do Jezusa, ale, że sam starał się do Niego upodobnić. Zamach z 1981 roku, czy ostatnie chwile życia Jana Pawła II, to tylko niektóre wspomniane momenty jego życia, wpisujące się w swoistą droge krzyżową Papieża - Polaka. 


Ponieważ, jak widać na zdjęciach, frekwencja dopisała, każdy mógł, choć przez chwilę - symbolicznie zjednoczyć się z cierpiącym Jezusem, przez niesienie krzyża. Na nas - postulantów spadł obowiązek czuwania przy krzyżu i pomocy w jego niesieniu i bezpiecznym stawianiu podczas rozważań poszczególnych stacji.


Sami również ponieśliśmy na swoich ramionach krzyż do kolejnej stacji, wspomagani przez Łukasza i Marcina, którzy przyjechali rozeznać swoje powołanie w czasie rozpoczynającego się weekendu. Kiedy padło wezwanie "Krzyż niosą bracia postulanci franciszkańscy", również i oni ruszyli z nami. Wierzymy, że nie przez przypadek. 

Droga krzyżowa zakończyła się w kościele p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego wspólnym odśpiewaniem Apelu Jasnogórskiego i błogosławieństwem proboszczów kłodzkich parafii. a my udaliśmy się spacerkiem do domu, żeby spożyć późną kolację, bo po napełnieniiu się na sposób duchowy, zaczęlismy odczuwać głód bardzo fizyczny.



środa, 9 kwietnia 2014

Porządki, burza i "król bagien"

Choć przedświąteczne przygotowania w pełni, to jednak od 7ego do 9tego kwietnia nasz Magister wynalazł nam odrobinę czasu żebyśmy mogli pomóc także w pobliskich Wambierzycach. Nas oczywiście bardzo ucieszyła ta wieść, bowiem to też doskonała okazja do poznania innego klasztoru. Br. Jakub przywitał nas bardzo serdecznie i po obiedzie zabrał nas nad oczko wodne, którym mieliśmy się zająć. Instrukcja była prosta: wypompować wodę i doprowadzić wszystko do jako takiego porządku.
Mariusz i Radek bez wahania wzięli się za mniej dostępną część brzegu, natomiast Tomek w swoim żywiole zajął się wszelką roślinnością pouczając nas co przyciąć, wyrwać, lub zostawić w spokoju. A Rafał stanął na końcu tego "łańcucha pokarmowego" segregując wszelkie śmieci i pakując je w wielkie worki.
Praca szła wyjątkowo sprawnie, wody ubywało, a oczko wodne powoli odsłaniało swoje prawdziwe, pełne glonów oblicze. Nikt jednak nie przystał na pomysł wpuszczenia tu kilkudziesięciu glonojadów, żeby się najadły - sami musieliśmy więc pozbyć się tego wszystkiego. Z pomocą przyszedł br. Jakub, który koordynował naszą prace i zaproponował parę kaloszy. Traf chciał, że pasowały tylko Rafałowi, którego natychmiast obwołaliśmy Królem Bagien.
Chcąc nie chcąc Król Bagien zszedł więc z wielką gracją na dno zbiornika i rozpoczął się ostatni etap osuszania zbiornika. Zbierał więc wodę, a my podając sobie z ręki do ręki wylewaliśmy ją na pobliski trawnik pełni obaw, czy po takiej porcji naturalnego nawozu jutro nie zastaniemy tu puszczy amazońskiej.
Wczesnym popołudniem oczko było już doprowadzone do ładu, brat Jakub zmuszony był więc poszukać nam na następny dzień nowego zajęcia. Wyrok padł na sąsiednią altanę, w której na dobre zadomowiło się już kilka drzew i całkiem pokaźna kolekcja przeróżnych śmieci. Uzbrojeni więc w siekierę, szpadel i łopaty ruszyliśmy skoro świt do boju.
Korzenie drzew stawiały wyraźny opór, a betonowa posadzka budziła nasz podziw dla wytrwałości roślin, które tu wrosły niemal na stałe. Nam jednak takie przeszkody nie straszne i powoli rozprawialiśmy się z kolejnymi niepasującymi do wystroju przeszkodami. 
Mariusz postanowił spojrzeć na wszystko z innej perspektywy, gdy ostatni korzeń wyraźnie się nam sprzeciwiał. Wspólnymi siłami jednak daliśmy radę i zabraliśmy się za kosmetykę, czyli wywiezienie wszystkiego, co nie było już nam potrzebne. 
Jeśli już mowa o transporcie, to naszym absolutnym mistrzem kierownicy okazał się oczywiście Rafał, który najwyraźniej nigdy wcześniej nie jeździł taczką i sprawiało mu to tak wielką radość, że później woził już absolutnie wszystko, a my uskakiwaliśmy mu z drogi, by nas przypadkiem nie potrącił. 
Po południu przenieśliśmy się na wyższy level, bowiem zostało nam jedynie przełożyć drewno do szopy. Tu Tomek zajął się układaniem, natomiast nasza trójka podjęła logistyczne rozplanowanie transportu. W ten sposób przełożyliśmy wszystko dosłownie w ostatniej chwili, bo gdy tylko wróciliśmy do klasztoru, lunął deszcz, a granatowe niebo przecięły pierwsze tej wiosny błyskawice. Cóż za doskonałe zgranie w czasie.
Ostatni dzień pobytu to już tylko drobne prace na Kalwarii. Radek i Rafał wnieśli po stromych kalwaryjskich schodach drabinę, natomiast Mariusz podjął się włażenia na dachy kolejnych kapliczek, by wydobyć z rynien liście i gałęzie, których tam nie brakowało. Silny wiatr dodawał tylko dreszczyku emocji tym pracom, tym chętniej więc sprężyliśmy się jak tylko mogliśmy, żeby wrócić w ciepłe mury klasztoru. 
Na koniec wdzięczny o. January postanowił zabrać nas do kina - powyższe zdjęcie jest podpowiedzią na jaki film się nie wybraliśmy. Tak więc w sympatycznym gronie i w sympatyczny sposób zakończyliśmy trzydniowy pobyt w ramach braterskiej pomocy sąsiedzkiej :)

czwartek, 3 kwietnia 2014

"Idźcie na miejsce odludne i trochę odpocznijcie"

Mottem dzisiejszego dnia stały się dla nas słowa Jezusa zawarte w Mk 6,30-31

Okazja do realizacji Bożego Słowa nadarzyła się dość szybko :) Pełni wrażeń wróciliśmy z rekolekcyjnej pomocy w Kadłubie, natomiast o. Augustyn z rekolekcji, które prowadził  Świdnicy dla uczniów gimnazjów i technikum. W związku z tym postanowiliśmy trochę się zrelaksować, a że pogoda dopisywała, na formę relaksu wybraliśmy bardzo spokojny i mało wyczynowy spacer po okolicy. Do wspólnego spaceru zaprosiliśmy zaprzyjaźnione siostry franciszkanki z Ołdrzychowic Kłodzkich: s. Adrianę oraz nowicjuszkę - s. Inez. 

Nasz "dzień spacerowy" rozpoczęliśmy od Eucharystii, którą o. Augustyn odprawił w pięknej kaplicy sióstr, po której nastąpił obowiązkowy punkt wszelkich franciszkanskich spotkań - czyli wspólna kawa w domu formacyjnym naszych sióstr. Tutaj mogliśmy poopowiadać o naszych rekolekcjach, postanowieniach wielkopostnych oraz o przygotowaniach do świąt Zmartwychwstania i... świątecznego urlopu. 
  

Abyśmy jednak zrealizowali plan spaceru, poprosiliśmy siostry, aby - jako gospodynie miejsca - stały się naszymi przewodniczkami i pokazały nam gdzie franciszkanki na przechadzki chadzają. Trasa okazała się bardzo malownicza i mało wymagająca. Od razu widać, że siostry często tędy spacerują i dobrze znają okolicę. Prowadząc nas do kapliczki [chyba] św. Rodziny, opowiadały swoje przygody ze spacerów, na których raz zdarzyło im się spotkać nawet św. Józefa. Nauka dla nas cenna, ponieważ w Borkach Wielkich, gdzie [daj Boże] wkrótce rozpoczniemy nowicjat, w przew[r]ażającej większości miejscami przechadzek będą okoliczne lasy :)


W czasie odpoczynku przy jabłkach i orzeźwiającym napoju z jednego ze znanych dyskontów, prowadziliśmy rozmowy na temat  przyszłości zakonnej, w tym m.in. możliwości zbudowania w tym miejscu pustelni. Nie ma co ukrywać, że pomagały nam w tym malownicze krajobrazy odludzia około-ołdrzychowickiego. 


Spacer powoli zbliżał się do końca, jednak Radek zdążył jeszcze dać świadectwo wielkiego poświęcenia , wracając pod górę po pielgrzymią laskę s. Adriany. Jesteśmy przekonani, że nie uczynił tego z powodu nagrody i obietnicy, jaką złożył magister, ale ze szczerego serca. Jakiego dobrego mamy seniora :)


Na zakończenie naszego krótkiego spaceru, zaprosiliśmy jeszcze siostry do Kłodzka na "małe conieco" dla regeneracji sił, a następnie o. Augustyn odwiózł siostry do ich klasztoru, a nas czekała jeszcze pierwszczwartkowa Eucharystia w intencji powołanych i w intencji nowych powołań. 

środa, 2 kwietnia 2014

Kadłub - nic dodać - nic ująć...


Na ten dzień czekaliśmy z niecierpliwością i w końcu nadszedł. 30 marca - 4 Niedziela Wielkiego Postu. Bezpośrednio po porannej Mszy Św. i bardzo szybkim śniadaniu, poszliśmy na dworzec PKS w Kłodzku, skąd wyruszyliśmy do Kędzierzyna – Koźla. Tam już czekał na nas o. Kamil - prowadzący rekolekcje dla  podopiecznych DPS-u prowadzonego przez siostry Franciszkanki Misjonarki Maryi w Kadłubie. 
O. Kamil zabrał nas do Domu Pielgrzyma, gdzie mieliśmy nabrać sił i omówić naszą rolę we wcześniej wspomnianych rekolekcjach. Wielką pomocą w nabieraniu sił był pyszny, tradycyjny śląski obiad [polecamy kuchnię Domu Pielgrzyma], po którym mieliśmy czas dla siebie. Oczywiście każdy z nas poszedł odwiedzić babcię Pana Jezusa - św. Annę i pospacerować po pięknych okolicach. Wieczorem na kolacji mieliśmy zaszczyt poznać o. Kacpra, na co dzień mieszkającego i pracującego w Boliwii który przyjechał na urlop do Polski

Następnego dnia, z samego rana uczestniczylismy w Mszy św. z Jutrznią razem ze wspólnątą braci z Domu Pielgrzyma. Po Mszy czekało na nas śniadanie, które przygotował o. Kamil, z którym pojechalismy do Kadłuba, gdzie mieliśmy pomagać rekolekcjoniście w róznych czynnościach.
Pierwszym punktem w naszym planie było spotkanie na sali gimnastycznej i przedstawienie tematów rekolekcji.Tak zaczęly sie dla nas pierwsze rekoleckje "od drugiej strony" - strony prowadzącej, narazie tylko / aż w charakterze pomocników. Poniżej kilka zdjęć, któe może nie oddadzą w pełni tego wszystkiego co przeżyliśmy, ale na pewno pomogą odczuć klimat tych szczególnych dni: 

Radek jako mobilny statyw do mikrofonu, podążający za o.Kamilem, który przedstawiał ważnych gości tych rekolekcji - św. Klarę i św. Franciszka.

Mariusz odpowiedzialny był za śpiewanie i granie na spotkaniach i na Mszach Świętych

Głównym punktem każdego dnia rekolekcji była oczywiście Eucharystia, w czasie której dzielnie służyli chłopcy z domu opieki.

Kolejny ciekawy mieszkaniec i podopieczny sióstr został ulubiencem Rafała, który odkrył w sobie kolejny talent, jakim jest "rozmawianie w pawim języku". Potrafi naśladować odgłos wydawany przez pawie, co sprawiało wiele radości dla nas  i wszystkich tam miekszającym...

                                           Wspólne zdjecie grupy prowadzącej rekolekcje

Kiedy wszyscy połozyli sie grzecznie spać, postulanci chcieli sie trochę poruszać i dzięki s. Renacie odkryli czym jest FLIKER i jak się na nim poruszać. Od tej chwili nasze życie nie będzie już takie same :) Polecamy! 

Następnego dnia rano można było zobaczyć, że postulanci bawili się nie tylko bardzo dobrze, ale również wcale nie krótko.

Pobudkę nam zafundowali chłpocy, którzy świętowali urodziny Bartka, śpiewając "sto lat".

Radość panowała na każdej twarzy

Kazanie na temat miłości bliźniego

Przygotowania do drogi krzyżowej

Rafał i Radek byli odpowiedzialni na przygotowanie rozważań i czytanie ich na każdej stacji

Jedna ze stacji drogi krzyżowej

W ciągu dnia był czas na wspólną adorację Najświętszego Sakramentu

Eucharystia na zakonczenie rekolekcji...

...i podziekowania od chłopaków dla nas za wspólnie spędzony czas

Pamiątkowe zdjęcie z grupą Rafała...

...oraz gospodyniami 

Kadłub - nic dodać - nic ująć... Polecamy!

środa, 19 marca 2014

SIOSTRA ŚMIERĆ

W życiu zakonnym, jak w każdej innej formie życia pojawiają się chwile radosne i smutne. W uroczystość św. Józefa Oblubieńca NMP, doświadczyliśmy tej smutniejszej sfery życia, biorąc udział w pogrzebie ś.p. pana Eugeniusza Łabadczuka - taty br. Jana, który jest naszym wicemagistrem oraz wikarym domu [czyli zastępcą gwardiana] w naszej wspólnocie. 
Pogrzeb odbył się w Nowym Waliszowie. Mszy św. przewodniczył i kazanie wygłosił Minister Prowincjalny - o. Alan. Modlitwy ostatniego pożegnania poprowadził w kościele nasz gwardian - o. Wacław, natomiast drodze na cmentarz i modlitwom złożenia do grobu przewodniczył miejscowy proboszcz.
Choć uroczystość smutna, to jednak mogliśmy doświadczyć wielkiego braterstwa, dzięki licznej obecności wspólbraci z klasztorów naszej Prowincji. Dobrze wiedzieć, że we wspólnocie, także takie chwile nie są przeżywane samotnie, ale jest obok nas, ktoś kto pomodli się, pocieszy i nakogo można liczyć!. 
Tatę br. Jana polecamy Waszej modlitwie!
Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie,
a światłość wiekuista niechaj mu świeci.
Niech odpoczywa w pokoju. Amen.



piątek, 7 marca 2014

Podpatrzeć życie franciszkańskie

Pierwszy weekend Wielkiego Postu stał się dla nas po raz kolejny okazją poczuć się gospodarzami naszego piętra i przewodnikami po meandrach życia franciszkańskiego. Tym razem otworzyliśmy nasze drzwi i serca :) przed Łukaszem i Piotrem. 
Ich przyjazd uświadomił nam, że za nami już ponad połowa postulanckiego roku i czas płynie bardzo szybko. Skutkiem tego już niedługo nasze miejsca na postulanckim piętrze zajmą inni bracia, a my... modlimy się o nowe i święte powołania do naszego Zakonu! I o modlitwę prosimy...


wtorek, 4 marca 2014

Wielki Post!

W dniu jutrzejszym, podobnie jak w wielu miejscach na świecie, symbolicznym gestem posypania głowy popiołem, rozpoczniemy Wielki Post i usłyszymy słowa, które mają nam przypomniać o konieczności nawrócenia do życia Ewangelią Jezusa. 



Dlatego w naszym postulanckim życiu, okres ten wiąże się z kilkoma zmianami w planie i w dodatkowych obowiązkach [m.in. będziemy prowadzić drogę krzyżową w piątek w kościele]. Aby jednak pomóc zaistnieć prawdziwej atmosferze skupienia, w ramach, podejmowanych praktyk wielkopostnych, ograniczamy w tym czasie użytkowanie TV i internetu. Wiąże się to z tym, że wpisy na naszym blogu będą ukazywać się teraz, sporadycznie w formie krótkich sprawozdań obejmujących większe okresy czasu! Do częstszych wpisów wrócimy już okresie radości wielkanocnej! 

Abysmy jednak mogli łączyć się duchowo, zapraszamy do uczestnictwa w tradycyjnych nabożeństwach wielkopostnych: Gorzkie Żale, Droga Krzyżowa czy pasyjne kazania. Poczytajcie ogłoszenia prafialne, przeszperajcie strony internetowe waszych kościołów i duszpasterstw. Na pewno znajdziecie je w swojej okolicy! My będziemy uczestniczyć w nich u siebie i będziemy pamietać o Was w modlitwie!


Niech ten czas Wielkiego Postu, wyda w naszych sercach piękne owoce nawrócenia!
Do zobaczenia / do usłyszenia!
POKÓJ I DOBRO!




Dzień skupienia

Na dzień przed "oficjalnym rozpoczęciem" Wielkiego Postu, do postulanckiej wspólnoty zawitał sam Ojciec Prowincjał Alan Brzyski, który wśród wielu ważnych obowiązków znalazł chwilę, by poprowadzić dla nas dzień skupienia. W czasie, gdy wiele osób pewnie bawi się jeszcze w ostatnie dni karnawału, my już wyciszamy się i skupiamy na dobrym przeżyciu Wielkiego Postu.

Na porannej kawie w salce byliśmy nieco zestresowani obecnością najważniejszej osoby w Prowincji siedzącej obok i pijącej z nami kawę. Nie codziennie zdaża się nam taki gość. Jednak poranne spotkanie minęło w braterskiej atmosferze. Następnie udaliśmy się do kaplicy, gdzie po małym "przemeblowaniu" usiedliśmy obok siebie naprzeciw ambonki, z której swoją konferencję wygłosił o. Alan.
Zaczął od uświadomienia nam, co tak naprawdę jest fundamentem życia franciszkańskiego. Przypomniał, że jest nim nic innego, jak wierne słuchanie Ewangelii i życie według niej. Bo bez niej na nic się zda noszenie habitu [który czeka nas już za kilka miesięcy], ani nawet zachowanie ślubów [które w perspektywie czekają nas już po nowicjacie]. Przestrzegł nas też, by w naśladowaniu św. Franciszka wystrzegać się popadania w dwie skrajności: po pierwsze ślepego naśladowanie czynów, zapominając o duchu, oraz by nie traktować naszego Założyciela Zakonu jak symbolicznego dziadka z obrazka nad kominkiem, o którym łatwo nam wspominać, jednak nie mamy już zapału naśladować jego czynów. We wszystkim, na wzór św. Franciszka mamy ufać Bogu i wsłuchiwać się w Jego Słowa - w świętą Ewangelię, którą autentycznie żył Biedaczyna z Asyżu.
Po konferencji czekała na nas siostra cisza, zwana sacrum silentium, która pozwoliła dobrze przyswoić sobie i przemyśleć usłyszane słowa, a także pomogła przygotować się do Mszy Świętej. Tam z kolei o. Prowincjał nawiązując do dzisiejszej liturgii słowa opowiedział nam o kolejnych etapach wiary wg. św. Tomasza z Akwinu: 1) wierzę, że; 2) wierzę w Boga; oraz 3) w pełni ufam Bogu, do którego powinniśmy dążyć, a od którego - niestety - tak często się wzbraniamy. Przypomniał nam też, że zgodnie w wolą św. Franciszka powinniśmy być pielgrzymami, czyli przemierzając drogę naszego życia mamy być przeciwieństwem turysty, który nastawiony jest tylko na luksusowe warunki i zobaczenie maksymalnej ilości miejsc [o których pięknie najczęściej uświadamia sobie dopiero przeglądając fotografie].
Po Eucharystii czekało na nas kolejne sacrum silentium pełne przemyśleń. Ciszę przerwało dopiero wezwanie na modlitwy południowe i obiad, po którym jeszcze raz spotkaliśmy się w naszej salce rekreacyjnej z naszym gościem, tym razem już znacznie pewniejsi siebie podsumowując nasz dzień skupienia i słuchając opowieści z różnych stron Prowincji. Na koniec podziękowaliśmy skromnym upominkiem, w którego skład wchodziła między innymi "limitowana edycja" mydełka "uFAj", która miała i o. Alanowi przypominać o Bogu, także w zwykłej codzienności.
Na koniec udaliśmy się do naszego kościoła, na godzinę wspólnej adoracji Najświętszego Sakramentu, w ramach czterdziestogodzinnego nabożeństwa przed Środą Popielcową. Po adoracji Ojciec Prowincjał powrócił do swoich obowiązków a my... no właśnie... połowa z nas udała się do swoich pokoi leczyć przeziębienie, które od kilku dni nęka kolejnych braci. Apsik!

Ojcu Prowincjałowi dziękujemy za poświęcony nam czas i za świadectwo franciszkańskiego życia, którym zechciał się z nami podzielić. Umocnieni tym słowem i braterskimi radami, pełni duchowego zapału, już jutro rozpoczynamy Wielki Post!!!

poniedziałek, 3 marca 2014

Świętowanie, roszady i przygotowania do wielkiego postu

Z dniem wczorajszym, koronką do Bożego Miłosierdzia, rozpoczęliśmy  w naszym kościele  czterdziestogodzinne nabożeństwo - czyli adorację, podczas której przygotowujemy się do dobrego przeżycia wielkiego postu.

Jednak jeszcze przed wejściem w czas pokuty i umartwienia, w naszej wspólnocie świętowaliśmy imieniny Radka. Oczywiście nie zabrakło tradycyjnej wystawki, w której pojawiły się elementy sportowe, biblijne, legislacyjne oraz... ku przestrodze - groźna wizja trzycyfrowej wagi, która przeraża naszego solenizanta [i nie tylko jego]. Byli goście, piękna, wiosenna pogoda i radosna atmosfera.
jedno ze zdjęc przy imieniowej wystawce


Jak się okazało, dla solenizanta ten dzień był szczególny aż do ostatniej chwili postulanckiego planu. Otóż podczas wieczornej rekreacji nastąpił demokratyczny wybór nowego seniora, którym został właśnie Radek.
liczymy na to, że jako senior będzie też taki dzielny :)

Dziękujemy Tomkowi, który pełnił tę funkcję po odejściu Bartka i wkładał w tą służbę wiele serca, a Radkowi życzymy mądrości, odwagi i pokory w pełnieniu funkcji reprezentanta braci!

Jednym z elementów przekazania posługi seniora jest modlitwa, którą wybrany będzie się codziennie modlił

Jeszcze jedno w kwestii zmian... Dziś odbyły się przeprowadzki... i wielki post zaczniemy już w nowych pokojach.



niedziela, 2 marca 2014

Goście... Goście... może wkrótce gospodarze?

Choć po nowym roku u nas spadła liczba postulantów, to jednak wierzymy bardzo mocno w działanie Bożej Opatrzności nad nami i doświadczamy jej w wielu znakach. Co jakiś czas Pan Jezus nam podsyła młodych, otwartych i zadających sobie pytanie: "Jak to jest być franciszkaninem"? oraz "A może to ja"? A my - na ile potrafimy - staramy się im pomóc odpowiedzieć na to pytanie, goszcząc na naszym piętrze i w naszym klasztorze oraz pokazując życie zakonne "od podszewki". 
W kończącym się miesiącu lutym, odwiedziło nas sześć osób. Oprócz Bartka, o którym już pisaliśmy tutaj, postulanckie progi odwiedził Michał, Staszek, Kuba, Paweł i Łukasz. Przez kilka dni wraz z nami modlili się [dzięki temu poznając do czego służą wszystkie kolorowe zakładki w brewiarzu], pracowali [szczególnie, że za oknem wiosna i warto wziąć się za wiosenne porządki] oraz spędzali z nami czas w salce rekreacyjnej, zasypując nas pytaniami. Każdy z naszych gości miał również okazję do prywatnej modlitwy, skupienia oraz mógł porozmawiać z naszym magistrem lub ojcem duchownym o powołaniu do życia jako brat mniejszy.

wspólne zdjęcie z naszymi gośćmi - przy okazji imienin Radka

Panu Bogu polecamy naszych gości... i prosimy, aby wkrótce stali się gospodarzami tego miejsca - jeśli taka będzie wola Boża! Również prosimy o modlitwę w intencji nowych i świetych powołań do naszego Zakonu. 

Jeśli natomiast w którymś z serc męskiej części naszych czytelników odzywa się głos wołający do wejścia na drogę życia zakonnego to zachęcamy do podzielenia się tym głosem. Jeśli będzie potrzeba, to zapraszamy również na "weekend w postulacie", po uprzednim kontakcie z nami. Można pisać do nas mailowo (braciapostulanci "małpa" gmail.com), lub kontaktować się przez facebooka ;-)


Zapraszamy również do odwiedzenia naszego duszpasterstwa powołaniowego na Górze św. Anny
[info po kliknięciu na link pod banerem]


http://www.swanna.pl/powolanie.htm