piątek, 14 grudnia 2012

Remont ekstremalny w Dusznikach

Przez trzy ostatnie dni (środa, czwartek, piątek) w czteroosobowych ekipach wyjeżdżaliśmy do Dusznik, do tamtejszego klasztoru franciszkanów, aby pomóc w remontowaniu pokoi gościnnych, przed sezonem turystyczno-sanatoryjnym. Nasze zadanie było proste: wynieść stare meble z pokoi i wnieść do nich nowe meble. Trudność? Pokoi było dużo, znajdowały się na drugim pietrze, meble do wynoszenia ciężkie, a meble do wnoszenia zapakowane w kartony i trudne do zidentyfikowania (co utrudniało ich dostarczenie na miejsce przeznaczenia). Jednak nasz zespół był zgrany i bardzo przedsiębiorczy, dzięki czemu w trzy dni uporał się z problemem i teraz Duszniki czekają na tegorocznych pensjonariuszy. A wszystko dzięki niezastąpionym, postulantom i ich magistrowi, o. Augustynowi (który razem  z nami znosił tapczany i wnosił szafy). 


A tyle widzieliśmy z wnoszonych mebli...

niedziela, 9 grudnia 2012

ADSy Ewangelizacyjne



W dniach 7 - 9 grudnia bracia Andrzej, Artur, Łukasz i Tomek przebywali na Górze św. Anny, aby tam, we Franciszkańskim Duszpasterstwie Młodzieży i Powołań (FDMiP) pomagać przy organizacji Ewangelizacyjnych Adwentowych Dni Skupienia prowadzonych przez wspólnotę Agaliasis. Podobnie jak w zeszłym tygodniu [PATRZ TU] pozwolimy sobie pozostawić kwestię relacji i galerii zdjęciowej duszpasterstwu. Jest ona dostępna [TUTAJ].


czwartek, 6 grudnia 2012

Mikołajki w klasztorze

Długą tradycję w naszej wspólnocie ma zwyczaj organizowania przez postulantów przedstawienia mikołajkowego dla ojców mieszkających w naszym domu. My oczywiście uczyniliśmy zadość temu zwyczajowi. Już od tygodnia naszych ojców zapraszały na mikołajki plakaty rozwieszone po klasztorze. Od wielu tygodni pracowaliśmy nad scenariuszem (czyt. dyskutowaliśmy o tym, kiedy zaczniemy wreszcie coś w tym kierunku robić). Dziś z kolei o godzinie 20.00 w bibliotece ojców rozpoczął się występ. Rzekomo daliśmy czadu. Nikt się nie obraził. Nikt nie wyszedł w trakcie przedstawienia. Zero rzuconych w nasza stronę pomidorów. Finałowe pojawienie się św. Mikołaja wraz z prezentami dla brązowych ostatecznie zadecydowało o sukcesie tego pełnego rozmachu przedsięwzięcia. 


Morał z tego krótki i niektórym znany,

dobre mikołajki stworzy zespół zgrany.


W tym roku postulanci zaprosili ojców na
Kapitułę postulatu OFM prowincji św. Jadwigi Śląskiej


Zarząd postulatu: Junior, Senior i postulant szeregowy, czyli przedstawiciel reszty.


Od lewej: br. Brunon, postulant Patryk i br. Damian,
czyli jak przeciwdziałać marnowaniu się żywności w naszym klasztorze.


Od lewej: o. Eliasz, o. Bernard i o. Ryszard (leży),
czyli, gdzie jest kasa?


O. Bronisław, czyli, gdzie jest Mikołaj?


Ojcowie Igor i Tytus,
czyli jak przeżyć przerwę w szkole.


Br. Jan (wikary domu), o. Wacław (gwardian) i o. Mirosław (proboszcz),
czyli jak dogaduje się klasztorna władza i czy słomka  ma w sobie to coś?


Ojcowie Igor i Kunibert,
czyli dwa przeciwległe bieguny uzdolnienia muzycznego.


Ojciec Augustyn,
czyli jak modli się magister postulantów.


Jesteśmy za,. a nawet bardzo za!


Wreszcie nadszedł długo wyczekiwany Mikołaj.


Ojciec Wacław poszedł na pierwszy ogień.


Ojciec Augustyn zapewniał, że od trzech miesięcy dawał dobry przykład postulantom. 


Brat Jan wyjaśniał, jak hojnie obdarowuje postulantów na rekreacje.


Ojciec Bernard na klęczkach podlizywał się Mikołajowi. 


Ojciec Eliasz chwalił się osiągami swojego Forda Scorpio.


Ojciec Kunibert zaśpiewał piosenkę.


Ojciec Tytus opowiadał jak trudno być równocześnie katechetą i nie popaść w depresję.


Ojciec Igor obiecywał, że wkrótce zrobi sobie prawo jazdy.


Brat Brunon zarzekał się, że już więcej nie przymusi nikogo do jedzenia resztek z obiadu.


- Jak było?
- Było bombowo!

Mikołajki w terenie

Zawsze tak było, że postulanci objeżdżali we wspomnienie św. Mikołaja okoliczne szkoły i przedszkola i jako święci Mikołaje rozdawali dzieciom prezenty...
Skoro było tak od zawsze, to i w tym roku nie mogło być inaczej. W ten sposób cała nasza siódemka w strojach biskupa z Mitry wyruszyła w teren, aby dać dzieciakom trochę radości. Grafik wyglądał mniej więcej tak: Tomek z samego rana (6.00!) był Mikołajem w naszym kościele na roratach. Damian i Łukasz pojechali do Szalejowa Górnego do szkoły integracyjnej. Patryk i Andrzej dostali zlecenie na szkołę nr 7 w Kłodzku oraz Dom Małego Dziecka na ulicy Wandy. Zaś Artur i Marcin wraz z o. Augustynem pojechali do przedszkola w Bożkowie oraz do Specjalnego Ośrodka Wychowawczego w Ludwikowicach. Tym ostatnim towarzyszył  aparat, dzięki czemu można oglądać poniższą fotorelację. To była prawdziwa corrida


Mikołaj z Dąbrowy Górniczej w asyście kłodzkich duszpasterzy.


Bożków. W gabinecie pani dyrektor, przed wejściem do sali:
Będzie dobrze, to tylko przedszkolaki...


Pierwsza grupa: uczymy się.


Druga grupa: powoli łapiemy wprawę.


Po drodze wizyta w kuchni. Mikołaj zbajerował kucharkę...


Trzecia grupa: jest git :)


W drodze do Ludwikowic Mikołaj skoczył do Tesco po cukierki dla przypadkowych ludzi,
których może napotkać na swojej drodze.


Ludwikowice - tam to dopiero potrafią się bawić.


Ojcze Augustynie, please!


Ten uśmiech doskonale maskuje panikę związaną z pobytem na tej imprezie.


Może  Mikołaj pracuje tylko raz do roku, ale z jakim poświęceniem...


Mikołaj i jego śnieżynek od początku cieszyli się ogromna popularnością.
Każdy chciał posiedzieć im na kolanach...


...dosłownie, każdy...


Nie było taryfy ulgowej: albo siedzimy wam na kolanach, albo z nami tańczycie.


No to tańczymy. Ufff...


Paczka nr 85.


Opuszczamy tę imprezę.
Brak sił i słów, aby to opisać.

niedziela, 2 grudnia 2012

Początek adwentu

W piątek (30.11) bracia Damian, Marcin i Patryk pojechali do Duszpasterstwa Młodzieży i Powołań na Górze św. Anny, aby pomóc przy organizacji odbywających się tam Adwentowych Dni Skupienia. Pozostali tam do niedzieli (2.12) i świetnie się tam czuli :) Szczegółowe sprawozdanie pozwolimy sobie darować i zrzucić obowiązek jego napisania na karb duszpasterstwa. [TUTAJ] można odczytać relację i obejrzeć fotogalerię, ze strony FDMiP na Annabergu.

***
Ważniejszym newsem wydaje się być jednak początek adwentu, który pociągnął za sobą uroczyste wystawienie na widok publiczny wieńca adwentowego oraz wystawki roratnej  przygotowanych przez Artura i Patryka. W ten sposób nasz kościół stał się choć odrobinę mniej surowy (uwaga: nie ma już lilii na ołtarzu!), a zapach żywego wieńca zwiastuje zbliżające się nieuchronnie święta Bożego Narodzenia. Zresztą zobaczcie sami...


Wieniec (wspólne dziecko Artura i Patryka)


Dekoracja z "Małego Gościa Niedzielnego"


Dzieciątko zstępujące z niebios.

piątek, 30 listopada 2012

Imininy Andrzeja

Andrzejki, właściwie wspomnienie św. Andrzeja apostoła. Dla nas przede wszystkim dzień imienin naszego współbrata Andrzeja - juniora postulatu. Zwyczajem zakonnym jest, że najmłodszy członek wspólnoty budzi pozostałych braci, co rano, aby wszyscy mogli wspólnie wielbić Boga. My, chcąc chociaż raz do roku ulżyć naszemu juniorowi w tej posłudze postanowiliśmy zmienić się rolami na ten jeden dzień. I zamiast pobudki, którą o 6.00 czyni zwykle Andrzej, cala wspólnota o 5.45 zapukała do drzwi solenizanta z radosnym Ave Maria na ustach. Przy okazji odśpiewaliśmy sto lat, a pod drzwiami zostawiliśmy okazjonalną wystawkę, nawiązująca do upodobań naszego współbrata. Wieczorem zaś miała miejsce andrzejkowa rekreacja.



I got the power! - tak wygląda budzony junior.


Stosowna na tę okazje wystawka :)


Bez wielbłąda nie mogło się obejść.

czwartek, 29 listopada 2012

Yuma

Dziś czterech postulantów, Patryk, Artur, Andrzej, Damian i paczka chipsów serowych odwiedzili kłodzki Dyskusyjny Klub Filmowy, aby uczestniczyć w seansie filmu "Yuma" (ten z Gierszałem). Czy było warto? A bo ja wiem...


środa, 28 listopada 2012

Przeprowadzki


Nadszedł ten dzień ludkowie!

Dziś ziściło się na naszych oczach od dawna rozgłaszane proroctwo: postulanci muszą się przeprowadzać z pokoju do pokoju. Oficjalnie po to, aby nawyknąć do ducha ubóstwa i by nie przywiązywać się do rzeczy doczesnych. Węszymy w tym jednak dobrą wole o. Magistra, który chce uniknąć ofiar śmiertelnych w postulantach, którzy zmęczeni uciążliwym towarzystwem w pokoju mogliby rzucić się sobie nawzajem do gardeł. Jednych udało się wyratować w ostatniej chwili, inni przeszli załamanie nerwowe zapoznawszy się z wolą Bożą. Wszyscy jednak znieśli to z godnością.

Sam proces przeprowadzki został podzielony na dwa etapy: do południa się pakujemy, po południu przenosimy się do nowych kwater. Niektórym sprawiło to niebagatelne trudności (a co będzie, gdy przyjdzie czas przenoszenia się do Borek Wielkich, do nowicjatu?!). Cała operacja zakończyła się sukcesem.



Ostatecznie zamieszkaliśmy według następującego schematu:



1) Andrzej + Damian + wanna  = największy pokój.
2) Marcin + Patryk + wanna = mała klitka, ale stylowo urządzona przez nowych lokatorów i budząca tęskne westchnienie pozostałych postulantów.
3) Artur + Tomek + prysznic = "średniak" na peryferiach z o. Eliaszem za ścianą.
4) Łukasz + samotność + prysznic = klitka nr 2 z widokiem na ścianę refektarza (bonus: obowiązek odbierania telefonów na postulat, bo jest najbliżej).



I kilka zdjęć z przeprowadzki, czyli co jest potrzebne, aby praktykować święte ubóstwo:



Marcin


Andrzej


Patryk


 Artur


Damian


Łukasz


Tomek