niedziela, 28 lutego 2016

Wilczy bieg 2016

Ideą Biegu Pamięci Żołnierzy Wyklętych jest oddanie hołdu żołnierzom polskiego podziemia antykomunistycznego i antysowieckiego działającego w latach 1944 – 1963 w obrębie przedwojennych granic RP oraz popularyzacja wiedzy na ten temat.
Biegi odbyły się w całej Polsce, a u nas wyglądało tak:


kierownik ruchu biegu (gdyby nie on jeszcze byśmy biegali po Kłodzku)

I tym razem nas nie zabrakło. 
Trasa na 9 km nie była łatwa ale wszyscy dobiegli.






















Na mecie czekały ciasteczka to na pewno działało jak marchewka dla osiołka.

Impreza zakończyła się wspólnym śpiewaniem patriotycznych pieśni. 







Wiecej TUTAJ

czwartek, 18 lutego 2016

Intensywny luty / pracowity marzec - cz 3 "Kadłub"

                       

 Pomocy nigdy nie odmawiamy


Zostaliśmy poproszeni o pomoc o. Teofilowi w prowadzeniu trzydniowych rekolekcji dla podopiecznych Domu Pomocy Społecznej w Kadłubie, prowadzonym przez siostry ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Misjonarek Maryi. Wiedzieliśmy tylko tyle ze siostry opiekują się osobami niepełnosprawnymi. Nikt z nas nigdy nie miał okazji pracować w takim środowisku, dlatego wyjazd budził dużo obaw.  




Na miejscu okazało się, że powierzona nam praca okazała się samą przyjemnością. Szybko odnaleźliśmy wspólny język.
Wiele radości sprawiły prace w grupach. Podopieczni "bili" się o postulantów. Nikt z nas  się nie spodziewał takiego entuzjazmu ze strony  gospodarzy.

 

Był to na pewno intensywny czas pracy 

Pomagaliśmy przygotować się do spowiedzi i odmówić pokutę każdemu kto chciał. Przygotowywaliśmy scenki pasyjne i nie tylko. Pomagaliśmy w prowadzeniu rekolekcji i Mszy Świętej

Rekolekcje  były chyba bardziej owocne dla nas, niż dla osób do których były kierowane. Jak tylko będzie okazja na pewno złożymy tutaj powtórną wizytę.

Pozdrowienia dla wszystkich, których którym mogliśmy służyć !!

WIĘCEJ FILMÓW I ZDJĘĆ TUTAJ I TUTAJ


sobota, 13 lutego 2016

Turniej Piłki Nożnej we Wrocławiu

Nasza sława nas wyprzedza... Zupełnie niespodziewanie zostaliśmy zaproszeni do udziału we franciszkańskim turnieju piłki nożnej, organizowanym przez nasze Seminarium! No cóż... Bez przygotowania, bez treningów, bez kondycji, bez perspektyw, bez nadziei, bez trenera ale z wiarą w zwycięstwo! Pojechaliśmy!

Uroczyste otwarcie turnieju odbyło się w kaplicy klasztornej na Karłowicach Mszą Świętą, w której przewodniczył nasz Prowincjał O. Alan


Gdzie ja jestem??

Potem już poszliśmy w bój...
Przed pierwszym gwizdkiem byliśmy nastawieni bardzo bojowo, ale zapał ten szybko straciliśmy po stratach dwóch bramek. Nie poddaliśmy się. Walczyliśmy do końca, bo na zakończenie turnieju były pączki :) A jak to się mówi w Postulacie "są słodycze - jest impreza".
Ku zaskoczeniu wszystkich obecnych i przede wszystkim nas samych potrafiliśmy strzelić gole i to nie były bramki samobójcze.
Na meczach wyglądaliśmy jak przedszkolaki, gdzie piłka - tam cała nasza wspólnota :)
Ale wygraliśmy to co jest najważniejszego w naszym charyzmacie, czyli ostatnie miejsce (daliśmy im wygrać, żeby smutno innym nie było).
Na trybunach było wielu łowców talentów z najważniejszych europejskich drużyn. Mieliśmy okazję transferu, ale pozostajemy wierni franciszkańskiej wspólnocie i żadna oferta tego nie zmieni!!

A teraz minuta ciszy, bo tak to wyglądało:






A tak się prezentowaliśmy 

Wywiad z kapitanem

video

Ostatnio dzwonili do nas z PZPNu, chcą nas w Reprezentacji!! Nie ma kto pompować piłek i wyciskać ręczników po treningach :)

Więcej zdjęć tutaj

piątek, 12 lutego 2016

Intensywny luty / pracowity marzec - cz 2 "Podróż wzdłuż i wszerz przez siebie samych"

Spotkanie z Psychologiem 

Z lektury bloga naszych poprzedników, wiedzieliśmy, że nadejdzie ten dzień i... stało się. Do naszej wspólnoty przybył o. Borys, psycholog, który za pomocą testów pomagał nam uzmysłowić co w nas drzemie.
Mieliśmy cały dzień na wypełnienie ok 800 trudnych (dziwnych) pytań (niektórym zajęło to dwa dni). Na ich podstawie o Borys "wchodził na głębokie pokłady naszej nieświadomości" (czyli pokazywał nam jacy jesteśmy) i wraz z nami przemierzał je wszerz i w wzdłuż (zwracając naszą uwagę na to, co może nam w przyszłości pomóc, a co utrudnić dojrzały rozwój powołania zakonnego). My wyszliśmy z tego cało i o. Borys też.
Indywidualna rozmowa z ojcem wywarła na każdym z nas wielkie i pozytywne wrażenie i z pewnością będzie miała dobry wpływ na nasze życie.

Za poświęcony nam czas i braterstwo - DZIĘKUJEMY!

poniedziałek, 8 lutego 2016

Intensywny luty / pracowity marzec - cz 1 "Przeprowadzka"

Po przerwie na Wielki Post blog odżywa. 

Wielki Post się skończył, więc w telegraficznym skrócie informujemy co się działo u nas, kiedy nas w sieci nie było :)

Jak zwykle  zacznę od deklaracji ze będę rzetelnie i terminowo uzupełniał  ten oto pamiętnik internetowy.

Akcja naprawcza promu kosmicznego. Wszystko pod kontrolą.
Wielki Post zaczął się od przeprowadzki...

To już kolejna przeprowadzka w naszym postulanckim życiu... "ptaki mają gniazda a lisy swoje nory" a my ciągle w ruchu.
Zostawiliśmy wszystko i idziemy w stronę światła  
Czas operacyjny na zabranie swoich klamotów i posprzątanie pokoju 58 min, najszybszy uwinął się w 48,55. Przeprowadzka przebiegła szybko i sprawnie. 

Bez Domestosa się nie obejdzie
Jerba o poranku

Tym razem pokoje mamy  pojedyncze.  
    



        

sobota, 6 lutego 2016

Ostatnia wizyta i... zaczynamy Wielki Post

Ostatki wyjazdowe... 


Nie wiemy z jakiego powodu, ale skasowało nam bardzo ważny wpis z wyjazdu . pielgrzymki / wycieczki do naszej Matki - Maryi podziękować za pięć miesięcy naszej obecności w postulacie. Odwiedziliśmy ją w dwóch miejscach:


W Leśniowie - TUTAJ

i TUTAJ - na Jasnej Górze

Jako, że była to nie tylko wycieczka, ale prawdziwa pielgrzymka - dowód filmowy poniżej.

video

Reszta pielgrzymki na kilku zdjęciach TUTAJ

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Co było dalej? 
Wracamy z Częstochowy zmęczeni i głodni, a droga długa jest... a tu... NIESPODZIANKA!!!







Senior nic nie wspominał o tym, że zajedziemy odwiedzić jego rodziców.

Zrobił nam niespodziankę w stylu
"Ucie­szył się eme­ryt bez grosza, gdy uj­rzał listonosza".




UWAGA! ARTYKUŁ ZAWIERA LOKOWANIE PRODUKTU :)

Jak miło spędzić czas przy placu po węgiersku (specjalność szefa kuchni Restauracji Zamkowa w Prószkowie - pod Opolem) w tak zacnym gronie. Dziękujemy Rodzicom Kevina i pani Sabinie - za rodzinną atmosferę i napełnienie naszych zgłodniałych żołądków :) Pozdrawiamy Was serdeczni i na pewno do Was wrócimy :D


To były ostatnie odwiedziny przed Wielkim Postem.










-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Blog na czas Wielkiego Postu będzie nieczynny [jak co roku]!!!
Wśród wielu wyrzeczeń mamy m.in. ograniczenie komputera.


Pożegnanie w stylu Kevina:



Pamiętajcie o Drodze Krzyżowej w piątek o 6:00 
(prowadzona przez postulantów) oraz o 17:45

Do zobaczenia, gdy Jezus zmartwychwstanie!

piątek, 5 lutego 2016

Cierpienie człowieka jako konstytutywny element natury ludzkiej.

Nie marnujemy wolnego czasu
Trzeba przekraczać słabości ciała

Podczas przechadzek i w takcie "okienek" staramy się optymalnie wykorzystać każdą minute.

Bieżnia, rowerek , atlas, orbitrek, stół do ping ponga.... wszystko jest oblegane. W zdrowym ciele zdrowy duch :)



Przygotowania do IV Edycji Tropem Wilczym,Biegu Pamięci Żołnierzy Wyklętych

Dobrze się czasem zmęczyć. Wysiłek fizyczny to nie tylko dobra zabawa. Wyrabia się także charakter, psychika, cierpliwość i wytrzymałość. Nie ma że boli !!

     

Sport w naszym wydaniu to heroiczna walka z bólem. Szczególnie na lodowisku hehe


czwartek, 4 lutego 2016

Historia pewnej klęski, czyli jak góra nas pokonała

"Każdy ma swój Everest"



Cel naszej dzisiejszej wyprawy, to 847 m n.p.m. Sanktuarium Matki Bożej Przyczyny Naszej Radości "Maria Śnieżna". Podobało się nam, oj podobało. Podobało się, kiedy przeglądaliśmy przewodnik, podobało – kiedy wchodziliśmy. Stroma góra, w piękne poprzeczne paski – niesamowity po prostu widok, efekt intensywnego wietrzenia. 
Plan wycieczki był dość prosty – wejść i zejść, tą samą drogą, która wydawała się dość krótka i niezbyt czasochłonna. Krótka to ona była – i to bardzo, bo okazała się… piekielnie stroma. 
Do stromizny jesteśmy przyzwyczajeni, ale stromiźnie towarzyszył naprawdę nieprzyjemny piarg. Ekspedycja miała trwać max 8h. przygotowania trwały od 4 miesięcy więc nie mogliśmy czuć strachu przed tak wielkim wyzwaniem. Wcześniej udało nam się zdobyć parę okolicznych szczytów: m.in.: "Wysoki kamień", "Górka Maryi", "Kukułka", "Jeleniec", "Bębnik", "Przełęcz Łaszczowa", "Halimberek","Reksio" "Szpila" "Grzybek"... i wiele innych. 
U podnóża gór przeznaczyliśmy profilaktycznie 10 min na rozgrzewkę i aklimatyzację. 
I wystartowaliśmy... po 7 sekundach góra powaliła naszego najlepszego zawodnika. Prawie nokautem. Lekko oszołomiony trzymał się poręczy jeszcze około minuty. Widziałem niknący ogień walki w oczach, po kolejnej minucie nastąpiła kapitulacja. Walka została przerwana. W pełnej pokorze przyjął porażkę i wrócił do auta. 
Mowa naszym ojcu magistrze Augustynie. Na szczęście obyło się bez noszy. Szybko znaleźliśmy szpital. Wizyta nie trwała długo. Szybkie prześwietlenie i diagnoza - skręcona kostka.

Dobrze jest mieć w kimś oparcie
Foto relacja TUTAJ


Kacper szykujemy się na rewanż !!!


środa, 3 lutego 2016

"Ostatnia Igla", czyli powieść wojenna z życia postulantów

 

Wydarzenie to rozpoczęło się 3 lutego o godzinie 9:36 

Anno Domini 2016

STAŁO SIĘ!

Święta w klasztorze kłodzkim zostały zlikwidowane!

 

Co chwila słychać było świst spadających bomb[ek] (na szczęście wiele było plastikowych atrap, które nie wyrządziły nikomu szkody). Kilku z nas zaplątało się w łańcuchy, jednak nikogo to nie zniechęciło do dalszej walki.

W posłuszeństwie wykonywaliśmy wszystkie zalecenia gen Kasjana. Z wielką gorliwością rozbrajaliśmy ołtarz główny, nosiliśmy drewniane figury na strych (na początku myślałem że z ołowiu) oraz cięliśmy drzewa iglaste. Jednym słowem mnóstwo roboty.

Na szczęście  do akcji przyłączyło się kilku "cywilów", morale natychmiastowo wzrosły w szeregach  i działania znacznie przyspieszono . Serdecznie dziękujemy za pomoc. 

Ok. godziny 12:22 ziemniaki zatkały nam buzie i została zarządzona przerwa taktyczna. Po opatrzeniu ran (umyciu zębów) przenieśliśmy się na tyły,  gdzie o. Augustyn dynamicznie gromadził zapasy rur, które prawdopodobnie mogą się komuś przydać za rok. Wszystkie ochoczo dźwigali postulanci. 




Straty były, ale nie w ludziach.

Ok 13:30 ogłoszono zwycięstwo, nastąpiło taktyczne rozproszenie i przechadzka.